w poszukiwaniu czegoś, czego nie sposób odnaleźć
Kategorie: Wszystkie | Madlen | Nat | Salv. | Wrzosowiecka | Yen.
RSS
piątek, 20 stycznia 2012
mieć ciastko czy ZJEŚĆ ciastko?

- usiądź bliżej to się pomacamy. zakomunikował z dumą karol.
karol należał do mężczyzn powszechnie uznawanych za ciacha bez względu na porę dnia czy nocy. wysoki, dobrze zbudowany, niebieskie oczy, brunet.

coś jednak musiało być z nim nie tak. 

kaśkę poznał w jednym z przeciętnych, powszechnie nawiedzanych klubów. właściwie zaczepił ją zanim zdążyła znaleźć sobie miejsce na parkiecie. "wyhaczył" ją. był z tych, co to stoją z kumplami podpierając ścianę przez pół imprezy i czekających na przynętę. 

kaśka ani nie miała ochoty na żaden romans, ani nie czuła się zbyt dobrze. wpadła tu na chwilę, przypadkiem. dżinsy, trochę rozczochrane włosy. wkoło laski w mini i z lekko psującymi się już makijażami...

kiedy zaczął rozmowę była zaskoczona, ale ponieważ ciekawość wzięła górę, postanowiła spędzić ten wieczór z nowopoznanym ciachem (...)

dobrze się bawiła. kiedy jednak odwiózł ją do domu i wysiadając z taksówki zakomunikowała ,że nie zaprosi go na górę, była pewna, że nie zadzwoni. 

zadzwonił. najpierw o 7 rano, nie mógł spać. pulsujący ból głowy dał jej o sobie znać.  potem dzwonił jeszcze 3 razy między 10 a 15. umówili się na spacer, obiad. 

kiedy spacerowali, cały czas chciał ją całować, przytulać. trzymał za rękę. już wtedy zachowanie karola wydało się jej dziwne. był z innego miasta, więc zaczął planować gdzie i kiedy będą mogli się spotykać, zapytał  o tygodniowy grafik. z przerażeniem w oczach pomyślała, że za chwilę zapyta o imiona wspólnych dzieci!

jednak najgorsze/ najzabawniejsze było jeszcze przed nią. 

poszli zjeść do restauracji o niezbyt chlubnej renomie, (nie był to Mc Donald's, całe szczęście!) bo na lokalne specjały nie miał ochoty. 

przeżyła fakt, że zamówił frytki, ale zaczęła dostrzegać pewną niekompatybilność między tym co mówił (inteligent, romantyk), a tym co robił (chłopiec z pod monopolowego).
kiedy powiedział patrząc jej głęboko w oczy: 
 - usiądź bliżej to się pomacamy! pomyślała, że to nieudany żart.

kiedy wróciła z łazienki (poszła przypudrować nos, żeby nie było), była pewna że karol taktownie zapłacił rachunek....
juź wychodzili, zaczepił ich kelner:
- państwo chyba zapomnieli zapłacić.
(...)

zażenowanie pomieszane z rozbawieniem przepełniło kaśkę. nie wiedziała czy roześmiać się w głos czy wybiec z płaczem.

- taki byłem zapatrzony w moją towarzyszkę, że zapomniałem. usłyszała głos karola, który zaczął szukać portfela. 
kaśka nie bardzo wiedząc co zrobić, zapytała czy dorzucić się do rachunku. i wtedy stało się:
- możesz pożyczyć dychę!
poczuła skurcz. wcisnęła mu do ręki "dychę" i wybiegła wybuchając śmiechem.

kiedy była już w bezpiecznej odległości poczuła ulgę.

W pewnym momencie życia, kobieta zaczna rozumieć, że ładnie opakowane ciastko nie zawsze jest smaczne.

 

Yen;)

 

PS dla tych, którzy chcieli bajki z morałem.
PS 2 wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest przypadkowe! 

14:10, fantasmagoriecd , Yen.
Link Komentarze (1) »
czwartek, 22 grudnia 2011
Niech Ken będzie twórczy!

Kiedy byłam małą dziewczynką, taką z burzą blond loczków i czerwoną sukienką, miałam tylko jedna lalkę. I to dziewczynkę. Przyjechała do mnie cioteczna siostra i ona miała Kena...mogłyśmy zatem uczyć nasze lalki całowania, słów przysięgi (księdzem był misiek w czasie ślubu), rozwodów, kłótni...moja lalka zawsze porzucała swoje dziecko, by tylko Kenowi się podobać. Miała bowiem konkurencję.

...teraz patrzę, że jedynym czego uczyłyśmy wtedy nasze lalki to niezrozumienie. One nie umiały kochać, w sumie nawet nie musiały (przecież lalki-dziewczynki były dwie, więc Ken mógł wybierać). Pięcioletnie może dziecko, pięcioletnia ja uczyłam życia z telenoweli...

zatem jak mój Ken ma być twórczy, romantyczny, miły, troskliwy, jak moja lalka jest małą zołzą w lakierkach?

***

Już jako pięciolatka byłam taką lalką w lakierkach. Kiedy marzyłam o ślubie, to tylko dla białej sukni. Bo potem musi być wielka kłótnia, ja będę tą biedną, zdradzoną i... czas na rozwód. A dzieci - tak, będą, ale gdzieś obok.

***

Dobrze Panie Boże, że zabrałeś mi te lakierki. Bo kiedy zaczęłam chodzić boso, Ty dałeś mi piękne marzenie. Spełniam je.

14:40, fantasmagoriecd , Madlen
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 grudnia 2011
rewizja

Ci, którzy wydawali się silni, okazują się słabi.

Ci, którzy wydawali się słabi, okazują się silni.

19:36, fantasmagoriecd
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 listopada 2011
honour the group with your absence

Jeśli gdzieś nie jestem potrzebna i sama się nie spełniam, to chyba czas zebrać swoje manele i da swidania. Jeżeli ktoś mnie nie rozumie, nie docenia, nie potrafi pojąć, że zmiany są, że są potrzebne i że są dobre, to kanapki na drogę i da swidania. Czasami kurczowe trzymanie się grupy jest wręcz toksyczne. Być może dla wszystkich, ale najważniejsze, że dla mnie. Czasem trzeba honour the group with your absence. It ends when it ends.

 

Teraz już to wiem. Jestem pragmatyczna, nieczuła i mam duże zdolności przystosowawcze. Gdy czuję, że już pora, potrafię zrezygnować z tego, do czego się przywiązałam.

 

Ale chyba jednak nie. Bo to strasznie trudne, a konsekwencje są nieodwracalne.

22:16, fantasmagoriecd , Salv.
Link Komentarze (2) »
środa, 26 października 2011
Sukienka

Zdarza się, że spontaniczny pomysł zmienia plany. I to tak gwałtownie, że nawet na dnie żołądka zaczynasz odczuwać to, czego wcześniej nie czułaś.

Ostatnio w każdym możliwym miejscu i chwili wypowiadam słowa małżeńskiej przysięgi. Ćwiczę poszczególne słowa, intonację, akcenty: Ja, biorę sobie Ciebie... I myślę czy będę wtedy płakać czy raczej śmiać się. Marzę jednak, aby patrzeć w jego oczy z taką czułością, z jaką On patrzy w moje.

Nie wiedziałam, że domino można układać w białej sukience. I to takiej ślubnej. A można. I klocki są kolorowe - nie przeszkadzają mi szerokie biodra, zbyt nisko określony limit centymetrów tych w górę. Bo wiem, że dla Kogoś i tak będę najpiękniejsza.

***

Kiedy wchodzisz w związek na drzwiach swojej prywatności wywieś kartkę: Zanim wejdziesz, zdejmij buty. Tak, mój drogi - uszanuj mnie i zdejmij buty swoich przyzwyczajeń, lęków, wad, zalet...bądź ze mną i przy mnie. Bądź pokorny ze mną i przy mnie. Zdejmij buty, proszę. Chcę Cię słuchać. Całego.

Ty też zdejmuj buty. Uszanuj go.

Zawsze pomyśl, czy Ciebie zabolałoby to, co mówisz do niego. Kochaj w nim człowieka, a nie jego włosy, rzęsy czy palce. Kochaj człowieka, a potem mężczyznę.

Niech Twoja sukienka będzie biała. Nie patrz na świat, jeśli chcesz kochać, bo świat nie uczy miłować. Uczy SIĘ kochać.

***

Za wcześnie? Nie. On bardziej niż mnie, pragnie mojego dobra. I jest gotów poświęcić wszystko dla mnie. Może już latać po moim niebie.

Warto czekać - na to, aby Cię ktoś pokochał. Warto od tej osoby potem wymagać. Ale na początek - zacznij wymagać od siebie. Jaką chcesz być żoną? Matką? Jakiego chcesz mieć męża? Zacznij działać. Szukaj swojego uzdrowienia! Nie bądź skuloną dziewczyną, ale rozwijaj się Kwiecie.

***

Ja zmieniłam się nie dla niego, ale przy nim. I on się przy mnie zmienił.

Czekam na siódmy dzień odpoczynku - przy Nim i z Nim. I wtedy zdejmę już białą suknię i będę się spalać w codzienności. To jest szczęście. Nawet jeśli świat mówi, że nie... Będę się spalać dla tej miłości.

 

 

I kocham już Marysię:)

00:41, fantasmagoriecd , Madlen
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 03 października 2011
zderzenie z przypadkiem

Bywa tak,że będąc na spacerze, przejażdżce, snując się bez celu, wybieramy dłuższą, okrężną, byc może ciekawszą drogę. Nie istnieje jakiś szczególny powód, dla którego wybieramy właśnie tę a nie inną trasę. Po prostu.

Bywa tak, że w takich momentach, zatopieni w rozważaniach, na które byc może ostatnio nie mieliśmy czasu, spotykamy kogoś, kogo się nie spodziewamy. Kogoś, kto chocby był kimś ważnym w przeszłości, dziś nie chcielibyśmy spotkac. Nie tutaj. Nie dzisiaj.

Czasem, od ostatniego spotkania minął miesiąc, który stał się przepaścią. Czasem rok, a nam wydaje się, że to było wczoraj. Bywa i tak,  że jest to ten, kogo tak bardzo chcieliśmy przecież spotkac, o kim przypominała nam nieraz obudzona nocą podświadomośc. Ale kiedy już dotrze do nas, że to właśnie jest ten moment, to wyczekiwane spotkanie- jesteśmy osłupiali. Jedyne na co nas stac, to skinienie ręką, czasem blady uśmiech... A te słowa układane nieraz godzinami do lustra, to wszystko, co chcieliśmy powiedziec, wykrzyczec?  Odchodzimy w pośpiechu z głową pełną wzburzonych myśli.

Kiedyś moja M. mądrze mi powiedziała, że ludzie są jak anioły. Pojawiają się czasem na kilka sekund, by wnieśc coś do naszego życia, coś zmienic. Nie zawsze jest to coś dobrego. Czasem są demonami.

Bez względu na to czy są to anioły czy demony, muszą zniknąc. I znikają. Pozostawiają po sobie ślad wspomnienia, może drzazgę w sercu, lekkie kłucie w mostku, obraz pod powieką. I takie przypadkowe spotkania nie powinny miec już znaczenia. A mają. 

 

Yennefer po spotkaniu jednego z demonów.

 

 

 

 

PS Boję się Fantasmagorie, bardzo się boję! 

 

17:02, fantasmagoriecd , Yen.
Link Komentarze (1) »
niedziela, 18 września 2011
zapałki

Chcę być małą dziewczynką. Oglądam się gdzieś tam z pustą i wyschłą nadzieją, że przeszłość jest tak blisko. Chcę być małą dziewczynką, bo ona bawi się loczkami z taką naiwnością, że wszystko może, że wszystko zmieni (i niech to wszystko będzie nadęte pychą!). Bo przecież ona będzie miała księcia (inni nie muszą mieć, jej się trafi) i będą żyli długo i szczęśliwie. a potem Koniec.

 

Chcę być małą dziewczynką, bo ona mieszka w małym zamku z lalkami. Nie musi gnieździć się w tramwaju i uśmiechać do tych, co przyciskają ją do szyby. Nie musi żyć w kilku światach, wysłuchiwać jak ważne jest to czy tamto. Ona tylko układa ubranka, uśmiecha się.

 

Chcę być małą dziewczynką, bo BEZsensem jest wysokość buta, kolor kotylionów, sukienki, pończochy - srochy!

 

Widzę siebie nadal bojącą się zapytać czy ktoś może mi pomóc, nadal nie umiem odmówić, nadal nie zmieniłam świata, nadal nie mogę wszystkiego... nic nie mogę.

 

 

 

a ja tylko chcę żyć w jednym dobrym świecie.

nie znam siebie. nie znam świata. nie znam tylu odpowiedzi. ...więc może nadal jestem Małą Dziewczynką i to taką...z zapałkami?

 

 

23:06, fantasmagoriecd , Madlen
Link Komentarze (3) »
piątek, 16 września 2011
koszyk pełen zabawek

Wyszłam na spacer z psem. A to już wiele. Nawet bardzo. W domu lazaret, więc postanowiłam byc altruistką. I na tym mój altruizm się kończy.

Po drodze spotkaliśmy (ja i pies), psa tej samej rasy. Nie obdarzyłam ani jednym spojrzeniem jego właściciela, mimo że psy rozmawiały, bawiły się, cokolwiek przez dobre pięc minut, a on sam uporczywie się na mnie gapił. Niestety już z daleka wydał mi się nieatrakcyjny, więc nie miałam ochoty męczyc oczu.

Ale ad rem. W pewnym momencie wtoczyło się przede mnie Coś z czymś na plecach i czterema rękoma. Była to jedna z niezadbanych, znudzonych matek, z wiolonczelą, dwoma plecakami, reklamówką z zakupami, własną torebką (dobrze, że w ogóle!) i dzieckiem po każdej ze stron.   Razem zajmowali cały chodnik. W dodatku dzieci wyrywały się i ciągle mówiły jedno przez drugie w niezrozumiałym dla mnie (i nie wiem czy dla kogokolwiek zrozumiałym) języku.                 Wobec powyższego, nie bardzo wiedziałam jak zareagowac: rozpłakac się czy roześmiac.         W obliczu niezdecydowania wybrałam dośc widoczny grymas twarzy.

Tak, nie lubię dzieci. A zwłaszcza dzieci w pewnym wieku.        F. i A. to dzieci słońca, wyjątki potwierdzające regułę. I je wielbię!

Do innych dzieci uśmiecham się, gdy są ładne i ich widok przynosi mi miłe doznania estetyczne, bądź gdy przebiegają mi między nogami (zawsze to robią, zawsze!), a na horyzoncie pojawia się przystojny Tatuś. Żal mi matek po 30-ce, które wyglądają jak "pożal się Boże", ich twarzy towarzyszy niezmienny wyraz rezygnacji, a dookoła biegają małe potworki  z którymi nie bardzo wiedzą co zrobic. (I tu znów moja wspaniała M., jako wyjątek na potwierdzenie reguły)

Kilka godzin wcześniej, w poradni ginekologicznej, kiedy mój lewy jajnik uciążliwie pulsował,a  macica darła się w niebogłosy, jedna z Ciężarnych rozpoczęła opowieśc o szkole rodzenia i wątpliwościach związanych z porodem. Jakaś Babcia zaczęła ją pocieszac: Nic się pani kochana nie martwi, trudna ciąża, łatwy poród! Aha. A inna Życzliwa rzuciła: No nie wiem, nie wiem, ja tam chodziłam do szkoły rodzenia i miało byc tak łatwo, a skończyło się cesarskim cięciem.(...) Po chwili Ciężarna odparła wyraźnie zbita z tropu: No cóż, każda z nas musi przez TO przejśc.

Nie każda. Ja nie chcę. Moja zrujnowana macica też nie. 

 

 

 

szczęśliwie bezdzietna Yennefer.

 

09:52, fantasmagoriecd , Yen.
Link Komentarze (2) »
środa, 07 września 2011
czynny bezczyn

zwykła chęc zmieszana z pragnieniem

pragnienie pomieszane z pragnieniem odczuwania 

pragnienia

odczucie że pragnienie stymuluje działanie

ale

nie-działanie prowadzące do

rezygnacji

rezygnacja jako jedyna poręcz

egzystencji

zrezygnowanej

egzystencja oparta na zaniechaniu

zaniechanie jako czyn czy jako nie- działanie ?

czyn i bezczyn umieszczone w tym samym

miejscu i czasie

zegar tykający dla tykania nie dla ciebie

czyn i bezczyn samotne w swoim 

osamotnieniu

tak bliskie i tak dalekie sobie jednocześnie

zrezygnowana egzystencja

bez kota

bez poszukiwań

zaniechanie

bez czynnego żalu przy usiłowaniu

 

 

 

pod wpływem czerwcowej gorączki prawnokarnej, ale pasuje do zrezynowanego dziś.

Yen.

12:33, fantasmagoriecd , Yen.
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 sierpnia 2011
inwokacja

Co mam z tobą zrobić, dziwny lęku, drażniący jak piasek na policzku - tylko trochę? Trochę się ciebie boję, ale na ułamki sekund pozwalasz mi  b y ć  szczęśliwą, trochę i czasem.

 

Co mam z tobą zrobić, dziwny lęku, gdzie cię szukać?

Kim jesteś, skąd jesteś? Z głupstw, które zrobiłam już wcześniej, Świadomie, Świadoma i bosa? Czy z tego co przyjdzie i przed czym nie mogę się obronić?

 

Lęku mój, zdradź swoje imię.

Jesteśmy tak długo razem, a ciągle cię nie znam, nie umiem cię nazwać.

 

Nie wiem kim jesteś

Nie wiem skąd jesteś

Ale wiem że jesteś jak miecz

Obosieczny

Z dwóch stron to co boli

Zza-mnie

Przede-mną



22:42, fantasmagoriecd , Salv.
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9